
Czesław Miłosz, Wilno 1939
hint: czytaj całe linijki.
Sailing Away

dygresja: Ludzie mają tu bzika na punkcie uprzejmości. Nie jest ona może taka sztuczna jak w Wielkiej Brytanii, niemniej jednak troszkę drażni mój słowiański dystans do obcych i słowiańską oszczędność czynioną na miłych słowach. Słyszę kilkadziesiąt merci dziennie, przy czym często naprawdę nie wiem za co, chyba za to, że kogoś nie popchnąłem (a mogłem) albo nie wymierzyłem srogiego kopniaka (a taka była okazja).
Hrumaliada
Wyłło i męłło, aż się zagiełło
tak to się, bracia, wszystko zaczęłło
Hrumak słynnym był stworem pokrzywy
jak ryba wywijał, choć był robaczywy
i siedząc latami nad pstrym brzegiem Hrysły
patrzył jak posąg na cień swój obwisły
Raz grzybną zaprawę wyjąwszy spod runa
pokrzywą zabija szczep brata, Hruna
i nim się obejrzał Hrumak niecnisty
szczep jego brata stał się sielisty
Hrun był miłości pełen kawał gada
lecz hrunowa poczć granice posiada
i gdy precz jego senność poszła niesforna
ruszcz go objęła potwornie potworna
Krzywd - krzyczy – krztrętne krzywdzidzielczę!
skrzywię cię na całym krzywym twym cielcze
i tak bluszcz bluszcząc nozdrzem okraka
łamie umizgi i grucha Hrumaka
Lecz po wtórnych wtórach fraterskiej potyczki
chapnął w locie Hrumak kawałek pokrzyczki
i już bratu wymierzał śmierci pięściopa
gdy obaj poczuli oddech… Hrabopa
Po chwili było po całym już krzyku
gdy obaj płynęli wodami przełyku
i nastał fraterskiej gołębny czas zgody
bo w jego żołądku dojrzeli jagody
Przyknuli plan tedy jagodziej powodzi
i napyliwszy Hrabopa bezbronnej gardłodzi
jagody gniewne córy Animozji
świecili niechybnej potwora eksplozji
I już czuje Hrabop, że cos mu kotleje
jął tedy wlewać w swe gardło oleje
i trwał tak dni parę niemocą grzmiący
nabrzmiały, pękaty i wiatry pędzący
Jak nie huknęło! Toż po całym świecie
rozbryzgły wnętrza hrabopie i śmiecie
ocean przykryło ścierwo Hrabopa
i tak oto, bracia, powstała Europa
Hrun nie ustaje w Hrumaka nasłuchu
w nowych realiach już po wybuchu
a Hrumak odnalazł w pokrzyczce kryjówkę
i chrapiąc chromoli Hruna bojówkę
Mełło i wyłło, aż się spełniłło
tak to się, bracia, wszystko skończyłło
Dziaberliada
Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogowie
I rcie grdypały z mrzerzy.
"O strzeż się, synu, Dziaberłaka!
Łap pazurzastych, zębnej paszczy!
Omiń Dziupdziupa, złego ptaka,
Z którym się Brutwiel piastrzy!"
A on jął w garść worpalny miecz:
Nim wroga wdepcze w grzębrną krumać,
Chce tu, gdzie szum, wśród drzew Tumtum
stać parę chwil i dumać.
Lecz gdy tak tonie w dumań gląpie,
Dziaberłak płomienistooki
Z dala przez gąszcze tulżyc tąpie,
Brdli, bierze się pod boki!
Ba-bach! Ba-bach! I rach, i ciach
Worpalny brzeszczot cielsko ciachnął!
A on wziął łeb i poprzez step
W powrotny szlak się szlachnął.
"Tyżeś więc ubił Dziaberłaka?
Pójdź, chłopcze, chlubo jazd i piechot,
Objąć się daj! Ho-hej! Ha-haj!",
Rżał rupertyczny rechot.
Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogovie
I rcie grdypały z mrzerzy.
Grażynie
Pamiętać o papierosach. Żeby zawsze były pod ręką,
gotowe do wsunięcia w kieszeń, gdy znowu go zabierają.
Znać na pamięć przepisy dotyczące paczek i widzeń.
Sztukę zmuszania mięśni twarzy do uśmiechu.
Jednym chłodnym spojrzeniem gasić wrzask policjanta,
zaparzać spokojnie herbatę, gdy oni bebeszą szuflady.
Z obozu albo szpitala słać listy, że wszystko w porządku.
Tyle umiejętności, taka perfekcja. Mówię poważnie.
Chociażby po to, aby się nie zmarnowały,
nagrodą za to wszystko powinna być nieśmiertelność,
a już co najmniej jej wybrakowana wersja, życie.
W psychologii prokrastynacja lub zwlekanie oznacza patologiczną tendencję do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. Bywa nazywana "syndromem studenta".
Prokrastynator ma problemy z zabraniem się do pracy, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów.
(...) osoba taka z zapałem wykonuje inne zajęcia (zakupy, wiosenne porządki, odwiedziny u babci, pisanie kolejnych artykułów na wikipedii) wszystko to, co nie ma związku z problematycznym zadaniem.
Większość osób dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Jako że perfekcję osiąga się zwykle metodą prób i błędów, a perfekcjonista nie dopuszcza myśli o błędach, pogrąża się w tym paradoksie nie robiąc nic

Kedves Marek!
Én sajnos már németül sem tudok igazán. Van aki lefordítsa neked a levelemet? Én annyit tudok a családomról, hogy az apai nagyapám Josef M. (1901-1967-ig élt) Ausztriából került Magyarországra. Én 1968-ban a halála után születtem és jelenleg is Budapesten élek. Édesapám nem sokat beszélt nagyapámról és a halála előtt tartotta csak a kapcsolatot Ausztriában, Neukirchenben lakó rokonsággal. Sajnos a címüket nem tudom. Viszont vannak régi képeim a 60-as évekből. Volt egy nagyon régi albumunk a M. famíliáról 1800-as években születettekről egészen az 1900-as évekig, megpróbálom megkeresni, talán meg van édesanyámnál. Emlékezetem szerintem a dédnagymamám neve Josefa M. Lugoson élt még egy rokon, akit
az osztrák család igen gyakran látogatott a 60-as években, de ő már akkor idős volt, valószínűleg már nem is él. Lehetséges, hogy dédnagyapai ágon valami rokonság lehet a családunk között, talán ha megtalálom a fotóalbumot okosabb leszek:-)
Bízom benne, hogy van aki lefordítsa neked a levelemet.
Drogi Klacz!
Jestem ja nieszczęśliwie już Niemiec ani możesz rzeczywiście. Tu jest aki tłumaczyć pod kątem ty ten ulotka? Jestem ja wszystko ja znać ten mój rodzina , ów ten ojcowski dziadek Józef M. (1901- z ig była żywy Ausztriából biegać w Węgry. Jestem ja 1968- zakazać ten za jego śmierć byliśmy urodzony i w tej chwili także Budapeszt łuki. Édesapám nie dużo on ma mówiony nagyapámról i ten przed jego śmierć oni byliśmy utrzymanie tylko ten stosunki Ausztriában Neukirchenben dzierżawca pokrewieństwo. Nieszczęśliwie ten címüket ja don't znać. Jednakże tu są ongi képeim ten 60- równie w lata. Ono miał był jeden starodawny album ten M. famíliáról 1800- równie w lata születettekről całkowicie ten 1900- co do lata , szkic znajduje , staż więcej tu jest édesanyámnál. Pamiętny zgodnie z ten dédnagymamám jego wymienić Józef M. Lugoson była żywy jeszcze raz względny akit ten Austriacki rodzina tak często odwiedzony ten 60- równie w lata , oprócz ona jest już wtedy stary ono miał był , staż już nie także siła. Możliwy , ów dédnagyapai ágon coś pokrewieństwo mogą być ten rodzina pomiędzy , staż jeśli znajduje ten fotóalbumot inteligent obnaża : ) Wielka aglomeracja przedsiębiorstw w ono , jak jest on aki tłumaczyć pod kątem ty ten ulotka.
Stój! Cicho wołasz mnie
Stój! Bardzie, powiedz mi co sprawia, że
Każdy dzien spija tyle krwi
Wiem tyle co i ty
I kazdy ból czuję tak jak ty
I nawet ktoś mając setki lat
plakałby jak ja!
Każdy ma swoj cel i gniew
Każdy ma swoj ból
I kiedy kładziesz sie każdej nocy
Wyrwij jeden cierń
Spójrz co zrobiłeś dziś
I spal kazdy jeden bląd
I przez Ciebie moze płacze ktoś
wiec pokochaj go
Każdy ma swoj cierń...
Słowa kłamcy sa najsłodsze ze słow
Lecz ty ich nie masz dość i on ich nie ma dość
Wyrzeźb sam w kamieniu swoją twarz
Pozostaw w skale ślad
I przytul się do serca matki swej
I słuchaj szumu drzew
Tylko zrozum to
Że ludzie płacza czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twoj los
Nie możesz być już ślepy jak każdy kret
Masz widzieć kazdy ból
I bijąc sercem w mur otworzyć drzwi
By słuchać szumu drzew
Tylko zrozum to
Że ludzie płacza czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twoj los
Coś mnie tu męczy dręczy majaczy
W lustrze nie wyglądam cudownie
Ale nie o mój wygląd tu chodzi pijacko-pajęczy
Ale o skarby patrzenia i kąt widzenia
Męczy mnie fotel swym starczym
Myśleniem potwornym zwodzeniem
I tym trzaskiem góra wpół drogi do sedna
W ćwierć drogi do hurra!
Dręczą mnie wojenne cienie i okamgnienie
A przede wszystkim mnie dręczy
Gdy na falach tęczy ktoś krzyknie
I zniknie jak jedno skinienie
Majaczy mi wtedy prominentny motyl
postkomunista kartograf adwentysta
Roztacza mapę Europy
Jej wizję-hipokryzję
Coś mnie tu męczy dręczy majaczy
O skarby patrzenia tu chodzi o kąt widzenia
A może o szczekanie nocnych ujadaczy
O senność nieistnienia