Hrumaliada
Wyłło i męłło, aż się zagiełło
tak to się, bracia, wszystko zaczęłło
Hrumak słynnym był stworem pokrzywy
jak ryba wywijał, choć był robaczywy
i siedząc latami nad pstrym brzegiem Hrysły
patrzył jak posąg na cień swój obwisły
Raz grzybną zaprawę wyjąwszy spod runa
pokrzywą zabija szczep brata, Hruna
i nim się obejrzał Hrumak niecnisty
szczep jego brata stał się sielisty
Hrun był miłości pełen kawał gada
lecz hrunowa poczć granice posiada
i gdy precz jego senność poszła niesforna
ruszcz go objęła potwornie potworna
Krzywd - krzyczy – krztrętne krzywdzidzielczę!
skrzywię cię na całym krzywym twym cielcze
i tak bluszcz bluszcząc nozdrzem okraka
łamie umizgi i grucha Hrumaka
Lecz po wtórnych wtórach fraterskiej potyczki
chapnął w locie Hrumak kawałek pokrzyczki
i już bratu wymierzał śmierci pięściopa
gdy obaj poczuli oddech… Hrabopa
Po chwili było po całym już krzyku
gdy obaj płynęli wodami przełyku
i nastał fraterskiej gołębny czas zgody
bo w jego żołądku dojrzeli jagody
Przyknuli plan tedy jagodziej powodzi
i napyliwszy Hrabopa bezbronnej gardłodzi
jagody gniewne córy Animozji
świecili niechybnej potwora eksplozji
I już czuje Hrabop, że cos mu kotleje
jął tedy wlewać w swe gardło oleje
i trwał tak dni parę niemocą grzmiący
nabrzmiały, pękaty i wiatry pędzący
Jak nie huknęło! Toż po całym świecie
rozbryzgły wnętrza hrabopie i śmiecie
ocean przykryło ścierwo Hrabopa
i tak oto, bracia, powstała Europa
Hrun nie ustaje w Hrumaka nasłuchu
w nowych realiach już po wybuchu
a Hrumak odnalazł w pokrzyczce kryjówkę
i chrapiąc chromoli Hruna bojówkę
Mełło i wyłło, aż się spełniłło
tak to się, bracia, wszystko skończyłło
A teraz moja inspiracja. Znów pojawia się tu Stanisław Barańczak. Jest on autorem najlepszego, a przynajmniej najpopularniejszego tłumaczenia wiersza "Jabberwoocky" napisanego w oryginale przez Lewisa Carrolla (autora m.in. Alicji w Krainie Czarów). Przed Państwem maestro Stanisław Barańczak i "Dziaberliada" (pozdro Gustaw!)...
Dziaberliada
Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogowie
I rcie grdypały z mrzerzy.
"O strzeż się, synu, Dziaberłaka!
Łap pazurzastych, zębnej paszczy!
Omiń Dziupdziupa, złego ptaka,
Z którym się Brutwiel piastrzy!"
A on jął w garść worpalny miecz:
Nim wroga wdepcze w grzębrną krumać,
Chce tu, gdzie szum, wśród drzew Tumtum
stać parę chwil i dumać.
Lecz gdy tak tonie w dumań gląpie,
Dziaberłak płomienistooki
Z dala przez gąszcze tulżyc tąpie,
Brdli, bierze się pod boki!
Ba-bach! Ba-bach! I rach, i ciach
Worpalny brzeszczot cielsko ciachnął!
A on wziął łeb i poprzez step
W powrotny szlak się szlachnął.
"Tyżeś więc ubił Dziaberłaka?
Pójdź, chłopcze, chlubo jazd i piechot,
Objąć się daj! Ho-hej! Ha-haj!",
Rżał rupertyczny rechot.
Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogovie
I rcie grdypały z mrzerzy.
A tu znajdziecie oryginał oraz pozostałe tłumaczenia. Przy okazji ciekawostka ornitologiczna - jednemu z tłumaczeń winny jest ekscentryczny JKM we własnej osobie (nie, nie chodzi o Jego Królewską Mość).