sobota, 7 czerwca 2008

Iluzje subiektywnie…

Znacie gdański zespół Illusion? Nie znacie. A to było tak…

Szliśmy sobie kiedyś, a było to naprawdę strasznie dawno temu, pewnie za czasów wczesnego AWS-u i Pięknego Mariana (nomen omen z Gdańska również), z kolegą przez Gdańsk właśnie, aż tu nagle… całkiem niechcący znaleźliśmy się na koncercie jakiejś kapeli. Nie wiedzieliśmy co to, kto to, po co i dlaczego. Pamiętam tylko, że na niewielkiej scenie podrygiwało kilku kolesi, którzy wyglądali na Skinheadów, mieli gitary prawdziwych death- albo heavymetalowców, grali po grunge’owemu, a śpiewali o miłości, pokoju i walce z przemocą, a do tego od czasu do czasu naśladowali rapujących czarnuchów z MTV, co było takim gigantycznym słodko-gorzko-kwaśnym kontrastem, że aż wyszło z tego coś genialnego. Zapamiętałem z tego koncertu (tylko) jedną piosenkę, której refren moja baza danych zarejestrowała tak oto: „jeśli ktoś gdzieś płacze, to być może płacze przez Ciebie, więc musisz naprawić to, co zepsułeś”. Podobał mi się zarówno ten tekst, jak i skrzętnie przycięta do niego melodyjka. Wtedy jednak byłem muzycznym analfabetą zdolnym jedynie do bezrefleksyjnego stwierdzenia, że coś w tym jest. Nie czekając na ostatnie bisy (oczywiście teraz doskonale wiem co się w tych bisach mogło pojawić) popędziłem do domu, by dalej słuchać zapewne Perfectu, Rolling Stonesów czy innych flanelowych hiciorów z czasów dzieciokwiecistych.

Oczywiście, bystry czytelniku, to był właśnie zespół illusion. Dotarło to do mnie, gdy spory czas później całkiem świadomie wsłuchiwałem się już w jego piosenki. Jedna brzmiała mi jakoś dziwnie znajomo: „to przez Ciebie może płacze ktoś, więc pokochaj go, pokochaj go”. A ja zamiast pokochać jakichś szlochających, zakochałem się w muzyce Illusion. A dopiero po dłuższym czasie zrozumiałem dlaczego. Aha, przy okazji srogie pozdro dla Marka M (a.k.a. Cieć), który mnie zaraził muzyką Illusion.

Przede wszystkim wypracowali własny styl będący przypadkowo złożeniem wszystkiego, czego wówczas słuchałem i czym się zachwycałem– grunge + trash metal + pacyfistyczne teksty – oraz sporadycznego hip-hopu, który wcale mi nie przeszkadzał nie będąc wszakże elementem powyższej listy. Do tego całkowita anty-komercja i to coś w głosie Tomka „Lipy” Lipnickiego – wokalisty kapeli i zarazem jej założyciela i autora tekstów. Lipa we wszystkim jest (a może był) okrutnie autentyczny. Jego teksty są proste, a jednocześnie refleksyjne i głębokie, a do tego uniwersalne. Zresztą posłuchajcie sami wspomnianej już piosenki „Cierń”.



a tutaj lepsza wersja audio

Stój! Cicho wołasz mnie
Stój! Bardzie, powiedz mi co sprawia, że
Każdy dzien spija tyle krwi
Wiem tyle co i ty
I kazdy ból czuję tak jak ty
I nawet ktoś mając setki lat
plakałby jak ja!
Każdy ma swoj cel i gniew
Każdy ma swoj ból
I kiedy kładziesz sie każdej nocy
Wyrwij jeden cierń
Spójrz co zrobiłeś dziś
I spal kazdy jeden bląd
I przez Ciebie moze płacze ktoś
wiec pokochaj go
Każdy ma swoj cierń...

Zawsze bardzo podobała mi się również piosenka „Choćby jęk” (słowa). Lipa popisuje się w niej głosem o olbrzymich możliwościach, choć pewnie mógłby się nim posługiwać bardziej profesjonalnie. Ale może bez swojej charakterystycznej maniery straciłby swoją autentyczność.





Albo piosenka B.T.S.(słowa) do posłuchania tutaj)
Słowa kłamcy sa najsłodsze ze słow
Lecz ty ich nie masz dość i on ich nie ma dość

Swoją drogą zastanawia mnie tytuł piosenki. Spośród wyszukanych przez Wikipedię nie znalazłem żadnego przekonującego. Moja wersja to „Better Than Sex”, ale pewnie się mylę.

Warto jeszcze wspomnieć o trasie koncertowej Bolilol Tour, z której wykoncypowano płytę o tej nazwie (aka Illusion 4). Nie wiem dokładnie gdzie odbywały się koncerty, które się na nią złożyły. Nie ważne. Ważne, że płyta ta oddaje ducha i nastrój koncertów Illusion. Niektóre odzywki nie są wyszukane, ale kilkuminutowe „skandowanie” przez setki czy tysiące gardeł hasła „pierdolę przemoc” tyle samo zadziwia, śmieszy, co i przejmuje.

Illusion grał, a myśmy go słuchali. Ale! Któregoś przykrego wieczoru siedziałem sobie w domu i słuchałem radiowej trójki. A ta, w osobie Marka Niedźwieckiego, zaprosiła mnie na… koncert pożegnalny gdańskiej formacji Tomka Lipnickiego. Koncert odbył się w Kwadracie jakiś już czas temu, bo w roku 1999, a ja do dziś nie mam bladego pojęcia dlaczego na nim nie byłem. I nie mogę sobie tego wybaczyć.

Wielkie nadzieje wiązano z nowym projektem Lipy (bo to przecież on był motorem zespołu), który nazywa się Lipali. Lipali to już jednak coś zupełnie innego. Stary illusion słuchany na trzecich kopiach kaset (przecież nikt nie miał wtedy nagrywarek), z rysowanymi przez nas odręcznie okładkami, Illusion, który śpiewało się gdzieś w nocy na plażach, który gdzieś się ciągle w Gdańsku pojawiał, to było przeżycie. I jeśli nawet muzycznie Lipali jest do niego zbliżony, to jakoś nowe szaty – profesjonalna grafika, teledyski, strona internetowa z możliwością kupna lipowej koszulki – niezbyt do niego pasują. Kilka razy próbowałem się do tego przekonać, ale wszystkie próby spaliły na panewce, bo jakoś nie byłem w stanie przesłuchać tych płyt. Chyba działa tutaj efekt Cobaina – coś, co się skończyło definitywnie smakuje nieprzeciętnie lepiej niż coś, co jeszcze trwa. Przykłady można mnożyć. A tutaj do obejrzenia jedyna piosenka Lipali, która jest tego warta:



A na sam koniec, żeby już Was nie zarzucać kolejnymi piosenkami, najpiękniejsza ballada starego dobrego Illusion - „Tylko”



Wyrzeźb sam w kamieniu swoją twarz
Pozostaw w skale ślad
I przytul się do serca matki swej
I słuchaj szumu drzew

Tylko zrozum to
Że ludzie płacza czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twoj los

Nie możesz być już ślepy jak każdy kret
Masz widzieć kazdy ból
I bijąc sercem w mur otworzyć drzwi
By słuchać szumu drzew

Tylko zrozum to
Że ludzie płacza czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twoj los

Tu znajdziecie wikipedyczną historię „Illusion”
A tu teksty piosenek

Głupawka 1.1

Wszystko się tu ostatnio popieprzyło
Wielu znanych się zzieleniało
Wielu po prostu zgniło
I tak naprawdę mało kto przeżył cało

Nie każdy wierzy w te nowości
Bo to przecież rzecz niebywała
Żeby Ziemia się tak nagle rozpłakała
Mimo spoczywającej na jej barkach odpowiedzialności

Toteż i nie dziwota
Ze Einstein na wieść o tym beczeniu
Nie poddając się nawet leczeniu
Bez słów dokonał żywota

Papież powiadają pełen premedytacji
Zanim stał się takim całkiem
Zielonym i małym ogarkiem
Podjął się nawet szaleńczej mediacji

Kant podobno uciekł z Królewca
Dał się ukrzyżować w szaleńczej gonitwie
Znaleźli go dopiero po latach na Litwie
Kiedy tak mocno dumał, że aż zleciał z drzewca

Chopina to wszystko zastało w akcie intymnym
Tak była biedaczka przejęta i rozpalona
Że zanim spostrzegła, twarz Mistrza była już całkiem zielona
A sam Chopin stał się kimś innym

Curie-Skłodowska w ostatnim liście
Prosi mnie, bym w tym pioruńskim potopie
Nie pisał głupich wierszy o katastrofie
A ja na to: „oczywiście, że napiszę, oczywiście

Editorial 2.1

Coś mnie tu męczy dręczy majaczy

W lustrze nie wyglądam cudownie

Ale nie o mój wygląd tu chodzi pijacko-pajęczy

Ale o skarby patrzenia i kąt widzenia

Męczy mnie fotel swym starczym

Myśleniem potwornym zwodzeniem

I tym trzaskiem góra wpół drogi do sedna

W ćwierć drogi do hurra!

Dręczą mnie wojenne cienie i okamgnienie

A przede wszystkim mnie dręczy

Gdy na falach tęczy ktoś krzyknie

I zniknie jak jedno skinienie

Majaczy mi wtedy prominentny motyl

postkomunista kartograf adwentysta

Roztacza mapę Europy

Jej wizję-hipokryzję

Coś mnie tu męczy dręczy majaczy

O skarby patrzenia tu chodzi o kąt widzenia

A może o szczekanie nocnych ujadaczy

O senność nieistnienia

Editorial 1.1

MójnowybloG
Stary znajdziecie tutaj