Wszystko się tu ostatnio popieprzyło
Wielu znanych się zzieleniało
Wielu po prostu zgniło
I tak naprawdę mało kto przeżył cało
Nie każdy wierzy w te nowości
Bo to przecież rzecz niebywała
Żeby Ziemia się tak nagle rozpłakała
Mimo spoczywającej na jej barkach odpowiedzialności
Toteż i nie dziwota
Ze Einstein na wieść o tym beczeniu
Nie poddając się nawet leczeniu
Bez słów dokonał żywota
Papież powiadają pełen premedytacji
Zanim stał się takim całkiem
Zielonym i małym ogarkiem
Podjął się nawet szaleńczej mediacji
Kant podobno uciekł z Królewca
Dał się ukrzyżować w szaleńczej gonitwie
Znaleźli go dopiero po latach na Litwie
Kiedy tak mocno dumał, że aż zleciał z drzewca
Chopina to wszystko zastało w akcie intymnym
Tak była biedaczka przejęta i rozpalona
Że zanim spostrzegła, twarz Mistrza była już całkiem zielona
A sam Chopin stał się kimś innym
Curie-Skłodowska w ostatnim liście
Prosi mnie, bym w tym pioruńskim potopie
Nie pisał głupich wierszy o katastrofie
A ja na to: „oczywiście, że napiszę, oczywiście
sobota, 7 czerwca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz