W psychologii prokrastynacja lub zwlekanie oznacza patologiczną tendencję do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. Bywa nazywana "syndromem studenta".
Prokrastynator ma problemy z zabraniem się do pracy, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów.
Dawno temu spotkałem się z angielskim terminem 'escapism', który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Jest to trochę coś innego, ale jednak wyraźnie w tych samych klimatach. Za escapistę uważałem kogoś, kto szybko się poddaje i nie będąc pewnym zwycięstwa ucieka w siną dal. Ta sina dal - świadomie tkwię w bliskich mi klimatach szkolno-studenckich - to wagary, nie chodzenie na kolokwia albo zwyczajny... sen.
Wracam do artykułu z Wikipedii. Oto kwintesencja:
(...) osoba taka z zapałem wykonuje inne zajęcia (zakupy, wiosenne porządki, odwiedziny u babci, pisanie kolejnych artykułów na wikipedii) wszystko to, co nie ma związku z problematycznym zadaniem.
Sam tekst - nie byłbym sobą, gdybym się do tego nie przyczepił - pachnie głęboką paranaukowością, co tak naprawdę dodaje mu uroku ("pisanie kolejnych artykułów na wikipedii"). Wygląda jakby autorzy sami tak naprawdę próbowali dobrać odpowiednią definicję dla rzuconego hasła. Najciekawszy jest fragment o perfekcjonizmie:
Większość osób dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Jako że perfekcję osiąga się zwykle metodą prób i błędów, a perfekcjonista nie dopuszcza myśli o błędach, pogrąża się w tym paradoksie nie robiąc nic
Moim zdaniem autorom chodziło o to, że aby w jakiejś dziedzinie być dobrym, trzeba dużo ćwiczyć, co niekiedy oznacza drogę przez liczne porażki. Tak jest m.in. w przypadku różnych dyscyplin sportowych. Ale już na przykład nauka języków moim zdaniem nie odbywa się metodą prób i błędów. Jest - czasem wolnym, czasem szybszym - poruszaniem się do przodu. A perfekcjonizm to przecież również pedantyzm w różnego rodzaju czynnościach życiowych, robienie wszystkiego jak najlepiej, najschludniej i najpełniej. Mało tu miejsca na próby i błędy. Dobra, czepiam się. Wiadomo o co chodzi. Ja zamiast nazwać to perfekcjonizmem, wspomniałbym o przerośniętych ambicjach i jakieś wewnętrznej bądź zewnętrznej presji na osiąganie sukcesów, a także na palmie*, choćby takiej małej, która odbija wszystkim, którzy uważają się za wysoki krzew, który góruje nad otaczającym je zbożem.
Ad meritum, camaradas! Jak już mówiłem - prokrastynacja to zbiór wielu, wielu paradoksów w których trwamy. Być może psychologia wydzieli z tego jakieś gałęzie i grupy i każdy z przypadków nazwie inaczej i będzie wiedziała jak mu zapobiec. Póki co wiemy, że coś takiego istnieje i posiłkując się tego typu paranaukowym definicjom możemy przynajmniej zastanowić się nad tym co w naszej organizacji czasu pracy jest nie-tak.
Na koniec polecam odwiedzenie jednego miejsca anglojęzycznego. Jest nieco bardziej "naukowe".
***
Palma
A na zupełny koniec zupełne oderwanie od tematu przerastające swym oderwaniem słabiutkie słówko 'dygresja'. Otóż przypomniała mi o swoim istnieniu świetna anegdotka Grzegorza Ciechowskiego z któregoś tam felietonu, którą czem prędzej skopiowałem i wkleiłem:
Nieznany i nieutalentowany rybak złapał zlotą rybkę.
- Wypuść mnie, rybaku, spełnię twoje...
- Trzy życzenia?! - podchwycił rybak. - Świetnie! Talentu! Talentu chcę przede wszystkim!
- Zrobione. Masz talent.
- Tak szybko!? To teraz sławy, sławy mi przydaj, rybko!
- Zrobione. Jesteś sławny...
Rybak uszom nie wierzy, ale w tym momencie, z przepływającej wlaśnie
obok czwórki ze sternikiem, dochodzą go szepty:
- Patrzcie, to ten utalentowany rybak... Panie rybaku, autograf, prosimy o autograf...
-Ja też poproszę - zmysłowo wyszeptała sterniczka - O tu, na koszulce...
- Rybko, rybko... Mam trzecie życzenie... (Rybak mówi to podpisując się na kształtnej piersi sterniczki). Tylko pośpiesz się z jego spełnieniem. Zrób tak, żeby mi dekiel nie odwalił!
-Co?- zdziwiła się rybka.
- No, żeby mi palma nie odbiła! Sodowa! Sodowa, żeby mi nie uderzyła
do głowy!
Rybka nadęła się jak ropucha i pękła. Rybak aż podskoczył z wrażenia.
- Kurczę! Pękła! O, tu leży jej głowa. Mówi coś! Rybak przystawia ucho do rybiej głowy.
- Za późno... - szepnęła rybka. - Już ci odbiło... I zdechła.