




Zanim sobie pojadę (a nastąpi to za 20 minut)...\
Sailing Away
Hrumaliada
Wyłło i męłło, aż się zagiełło
tak to się, bracia, wszystko zaczęłło
Hrumak słynnym był stworem pokrzywy
jak ryba wywijał, choć był robaczywy
i siedząc latami nad pstrym brzegiem Hrysły
patrzył jak posąg na cień swój obwisły
Raz grzybną zaprawę wyjąwszy spod runa
pokrzywą zabija szczep brata, Hruna
i nim się obejrzał Hrumak niecnisty
szczep jego brata stał się sielisty
Hrun był miłości pełen kawał gada
lecz hrunowa poczć granice posiada
i gdy precz jego senność poszła niesforna
ruszcz go objęła potwornie potworna
Krzywd - krzyczy – krztrętne krzywdzidzielczę!
skrzywię cię na całym krzywym twym cielcze
i tak bluszcz bluszcząc nozdrzem okraka
łamie umizgi i grucha Hrumaka
Lecz po wtórnych wtórach fraterskiej potyczki
chapnął w locie Hrumak kawałek pokrzyczki
i już bratu wymierzał śmierci pięściopa
gdy obaj poczuli oddech… Hrabopa
Po chwili było po całym już krzyku
gdy obaj płynęli wodami przełyku
i nastał fraterskiej gołębny czas zgody
bo w jego żołądku dojrzeli jagody
Przyknuli plan tedy jagodziej powodzi
i napyliwszy Hrabopa bezbronnej gardłodzi
jagody gniewne córy Animozji
świecili niechybnej potwora eksplozji
I już czuje Hrabop, że cos mu kotleje
jął tedy wlewać w swe gardło oleje
i trwał tak dni parę niemocą grzmiący
nabrzmiały, pękaty i wiatry pędzący
Jak nie huknęło! Toż po całym świecie
rozbryzgły wnętrza hrabopie i śmiecie
ocean przykryło ścierwo Hrabopa
i tak oto, bracia, powstała Europa
Hrun nie ustaje w Hrumaka nasłuchu
w nowych realiach już po wybuchu
a Hrumak odnalazł w pokrzyczce kryjówkę
i chrapiąc chromoli Hruna bojówkę
Mełło i wyłło, aż się spełniłło
tak to się, bracia, wszystko skończyłło
Dziaberliada
Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogowie
I rcie grdypały z mrzerzy.
"O strzeż się, synu, Dziaberłaka!
Łap pazurzastych, zębnej paszczy!
Omiń Dziupdziupa, złego ptaka,
Z którym się Brutwiel piastrzy!"
A on jął w garść worpalny miecz:
Nim wroga wdepcze w grzębrną krumać,
Chce tu, gdzie szum, wśród drzew Tumtum
stać parę chwil i dumać.
Lecz gdy tak tonie w dumań gląpie,
Dziaberłak płomienistooki
Z dala przez gąszcze tulżyc tąpie,
Brdli, bierze się pod boki!
Ba-bach! Ba-bach! I rach, i ciach
Worpalny brzeszczot cielsko ciachnął!
A on wziął łeb i poprzez step
W powrotny szlak się szlachnął.
"Tyżeś więc ubił Dziaberłaka?
Pójdź, chłopcze, chlubo jazd i piechot,
Objąć się daj! Ho-hej! Ha-haj!",
Rżał rupertyczny rechot.
Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogovie
I rcie grdypały z mrzerzy.
Grażynie
Pamiętać o papierosach. Żeby zawsze były pod ręką,
gotowe do wsunięcia w kieszeń, gdy znowu go zabierają.
Znać na pamięć przepisy dotyczące paczek i widzeń.
Sztukę zmuszania mięśni twarzy do uśmiechu.
Jednym chłodnym spojrzeniem gasić wrzask policjanta,
zaparzać spokojnie herbatę, gdy oni bebeszą szuflady.
Z obozu albo szpitala słać listy, że wszystko w porządku.
Tyle umiejętności, taka perfekcja. Mówię poważnie.
Chociażby po to, aby się nie zmarnowały,
nagrodą za to wszystko powinna być nieśmiertelność,
a już co najmniej jej wybrakowana wersja, życie.
W psychologii prokrastynacja lub zwlekanie oznacza patologiczną tendencję do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającą się w różnych dziedzinach życia. Bywa nazywana "syndromem studenta".
Prokrastynator ma problemy z zabraniem się do pracy, zwłaszcza wtedy, gdy nie widzi natychmiastowych efektów.
(...) osoba taka z zapałem wykonuje inne zajęcia (zakupy, wiosenne porządki, odwiedziny u babci, pisanie kolejnych artykułów na wikipedii) wszystko to, co nie ma związku z problematycznym zadaniem.
Większość osób dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Jako że perfekcję osiąga się zwykle metodą prób i błędów, a perfekcjonista nie dopuszcza myśli o błędach, pogrąża się w tym paradoksie nie robiąc nic

Kedves Marek!
Én sajnos már németül sem tudok igazán. Van aki lefordítsa neked a levelemet? Én annyit tudok a családomról, hogy az apai nagyapám Josef M. (1901-1967-ig élt) Ausztriából került Magyarországra. Én 1968-ban a halála után születtem és jelenleg is Budapesten élek. Édesapám nem sokat beszélt nagyapámról és a halála előtt tartotta csak a kapcsolatot Ausztriában, Neukirchenben lakó rokonsággal. Sajnos a címüket nem tudom. Viszont vannak régi képeim a 60-as évekből. Volt egy nagyon régi albumunk a M. famíliáról 1800-as években születettekről egészen az 1900-as évekig, megpróbálom megkeresni, talán meg van édesanyámnál. Emlékezetem szerintem a dédnagymamám neve Josefa M. Lugoson élt még egy rokon, akit
az osztrák család igen gyakran látogatott a 60-as években, de ő már akkor idős volt, valószínűleg már nem is él. Lehetséges, hogy dédnagyapai ágon valami rokonság lehet a családunk között, talán ha megtalálom a fotóalbumot okosabb leszek:-)
Bízom benne, hogy van aki lefordítsa neked a levelemet.
Drogi Klacz!
Jestem ja nieszczęśliwie już Niemiec ani możesz rzeczywiście. Tu jest aki tłumaczyć pod kątem ty ten ulotka? Jestem ja wszystko ja znać ten mój rodzina , ów ten ojcowski dziadek Józef M. (1901- z ig była żywy Ausztriából biegać w Węgry. Jestem ja 1968- zakazać ten za jego śmierć byliśmy urodzony i w tej chwili także Budapeszt łuki. Édesapám nie dużo on ma mówiony nagyapámról i ten przed jego śmierć oni byliśmy utrzymanie tylko ten stosunki Ausztriában Neukirchenben dzierżawca pokrewieństwo. Nieszczęśliwie ten címüket ja don't znać. Jednakże tu są ongi képeim ten 60- równie w lata. Ono miał był jeden starodawny album ten M. famíliáról 1800- równie w lata születettekről całkowicie ten 1900- co do lata , szkic znajduje , staż więcej tu jest édesanyámnál. Pamiętny zgodnie z ten dédnagymamám jego wymienić Józef M. Lugoson była żywy jeszcze raz względny akit ten Austriacki rodzina tak często odwiedzony ten 60- równie w lata , oprócz ona jest już wtedy stary ono miał był , staż już nie także siła. Możliwy , ów dédnagyapai ágon coś pokrewieństwo mogą być ten rodzina pomiędzy , staż jeśli znajduje ten fotóalbumot inteligent obnaża : ) Wielka aglomeracja przedsiębiorstw w ono , jak jest on aki tłumaczyć pod kątem ty ten ulotka.
Stój! Cicho wołasz mnie
Stój! Bardzie, powiedz mi co sprawia, że
Każdy dzien spija tyle krwi
Wiem tyle co i ty
I kazdy ból czuję tak jak ty
I nawet ktoś mając setki lat
plakałby jak ja!
Każdy ma swoj cel i gniew
Każdy ma swoj ból
I kiedy kładziesz sie każdej nocy
Wyrwij jeden cierń
Spójrz co zrobiłeś dziś
I spal kazdy jeden bląd
I przez Ciebie moze płacze ktoś
wiec pokochaj go
Każdy ma swoj cierń...
Słowa kłamcy sa najsłodsze ze słow
Lecz ty ich nie masz dość i on ich nie ma dość
Wyrzeźb sam w kamieniu swoją twarz
Pozostaw w skale ślad
I przytul się do serca matki swej
I słuchaj szumu drzew
Tylko zrozum to
Że ludzie płacza czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twoj los
Nie możesz być już ślepy jak każdy kret
Masz widzieć kazdy ból
I bijąc sercem w mur otworzyć drzwi
By słuchać szumu drzew
Tylko zrozum to
Że ludzie płacza czystą krwią
Tylko zrozum to
Że to twoj los
Coś mnie tu męczy dręczy majaczy
W lustrze nie wyglądam cudownie
Ale nie o mój wygląd tu chodzi pijacko-pajęczy
Ale o skarby patrzenia i kąt widzenia
Męczy mnie fotel swym starczym
Myśleniem potwornym zwodzeniem
I tym trzaskiem góra wpół drogi do sedna
W ćwierć drogi do hurra!
Dręczą mnie wojenne cienie i okamgnienie
A przede wszystkim mnie dręczy
Gdy na falach tęczy ktoś krzyknie
I zniknie jak jedno skinienie
Majaczy mi wtedy prominentny motyl
postkomunista kartograf adwentysta
Roztacza mapę Europy
Jej wizję-hipokryzję
Coś mnie tu męczy dręczy majaczy
O skarby patrzenia tu chodzi o kąt widzenia
A może o szczekanie nocnych ujadaczy
O senność nieistnienia